| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
Księga gości
| O mnie |
|
| monima22 |
|
|
| Słówko o mnie |
| Jestem czuła, delikatna i
kochająca! Uśmiech i
wrażliwość nie
opuszczają mnie nigdy! |
| Zobacz mój profil |
|
|
|
|
Wiosennie :D
2012-03-02
|
Czasem trzeba dać sobie samemu kopniaka i wziąść się do roboty :D
Mam na myśli napisanie notki, w końcu powróciłam i muszę się tego trzymać :)
Wiosna przyszła szybciej niż bym się tego spodziewała, na moje życzenie? Na to wygląda, od kilku dni mamy 22 stopnie w cieniu, wczoraj nawet godzinkę poopalałam się na balkonie, ach jak miło :) Mogło by już tak zostać, a później być coraz cieplej i cieplej....
W takich chwilach nie żałuję, że nie jestem w swoim kraju, teraz tu jest mój dom...
Dziś starszy synek zrobił mi pobudkę o 6, przegięcie, tym bardziej dlatego, że przez kilka ostatnich nocy bolą mnie plecy, rwa kulszowa się odzywa i jakaś niewyspana jestem, dobrze, że poszłam spać wczoraj po 21 :D
No i właśnie rozpoczęła się codzieność, śniadanie, szykowanie, dzieci do przedszkola, a ja na dwie godzinki do pracy.
Tak pracuję, ale tylko od 9-11, dwie godzinki i do domu, obiad, sprzątanie.
Niestety na nic więcej nie mogę liczyć przy dwójce małych dzieci.
Do przedszkola idą na 8.30 a kończą o 13 gdyż śpią jeszcze w dzień, opiekunka mi się nie opłaca, więc o normlaniej pracy nawet nie myślę.
Cieszę się, choć z tych dwóch godzin, bo kiedy sobie to przeliczę wychodzi mi 40 godzinek w miesiącu, a dostaję za nie w przeliczeniu 1600zł to dużo... I to dodaje mi skrzydeł, że mimo iż siedzę w domu to jednak i ja mogę parę euro do niego przynieść.
Mam dużo do pisania, ale zostawię to na inne notki,
np. o rowijającej się wciąż we mnie pasji fotografowania,
o planach zmiany mieszkania na większe itd.
Zapraszam i pozdrawiam :)
|
|
Komentarzy:
2
|
|
Życie....
2012-02-20
|
W oczekiwaniu na wiosnę marzę...
Marzę o długich dalekich spacerach,
o wycieczkach górskich i nie tylko z mężem i dziećmi...
Marzę o nie wypuszczaniu z rąk aparatu i
cykaniu cudownych, pamiątkowych kadrów.
Marzę...
Wiosno przybywaj :))))))))
|
|
Komentarzy:
3
|
|
Powrót po roku.........
2012-01-30
|
Dostałam dziś wiadomość prywatną, ktoś mnie 'rozpoznał', ktoś napisał mi, że szkoda, że nie prowadzę już tego bloga, a to znak, że ktoś tu zaglądał...
Może czas powrócić, dokładnie po roku...
Tak- za kilka dni minie rok od mojej ostatniej ZBUNTOWANEJ notki...
Dziękuję tej osobie, bo chyba tu powrócę...
Dużo się zmieniło, tak dużo...
W piątek obchodziliśmy z kochanym piątą rocznicę Ślubu, życzyliśmy sobie ze śmiechem wytrwałości na dalsze wspólne lata ;)
Dostałam od Niego ogromny bukiet kwiatów i wspaniały łańcuszek z wisiorkiem, ukradkiem sprawdziłam jego cenę w sieci i doznałam szoku w życiu nie pozwoliłabym my kupić tego, ale naprawdę postarał się i sprawił mi ogromną radość za co serdecznie mu dziekuję :*
Jak w każdym młodsym małżeństwie kłótnie u nas to norma ;)
Ale jak zawsze te kłótnie trwają, chwilę, dosłownie chwilę, bo zaraz potem wszystko wraca do normy, do normy którą kocham, bo kocham jego i nasz związek, kocham życie przy nim, choć czasem tak potrafi wkurzyć ;)
Nasi synowie rosną, są cudowni, choć dają popalić, a mnie matce Polce, marzy się już trzecie dzidzi...
Nie mam jeszcze 26 lat, a pragnę trzeciego dziecka, czy wszystko ze mną ok? Nie wiem... Ale cóż pragnę :D
Poza domem i codziennymi obowiązkami, których przy dwójce dzieci mam sporo, latam co dzień na dwie godzinki do pracy, nie wiem czy pracą to nazwać można w końcu dwie godzini to tak mało, ale cieszy mnie to, cieszy bo co miesiąc przynoszę do domu 400euro i miło jest móc dołożyć coś od siebie :)
A co najważniejsze rozkręcam się na dobre z moja życiową pasją :)
Fotografią, staram się jak najwięcej robić tego co kocham :)
Podsumując wszystko u nas ok :) Życie płynie nam dobrze, bardzo dobrze, kochany zmienił pracę, planujemy zmienić mieszkanie na większe, planujemy cudowne wakacje, robimy wszystko by było dobrze, jak najlpiej :)
Pozdrawiam...
|
|
Komentarzy:
2
|
|
Decyzja zapadla
2011-02-05
|
Klocimy sie, ciagle sie klocimy, przynajmniej raz w tygodniu, przywyklismy do tego, to juz norma.
Pozniej jednak godzimy sie, szybko i milo i znowu jest wszystko tak jak byc powinno, jest pieknie.
W tamten weekend sprawialismy Nasza Czwarta Rocznice Slubu, bylo milo i fajnie. Zrobilam tort i salatki, maz obiadek. Przyszli moi rodzice i rodzenstwo, tylko i az ich tu mamy.
Caly ten tydzien maz byl na chorobowym odziwo nie klocilismy sie jakos szczegolnie. Dzis jednak od rana sprzeczalismy sie doslownie o wszystko, kazde z nas wytykalo swoje racje i ranilo sie zlym slowem. Tak minelam nam sobota, az maz poszedl do mojego tata i wrocil lekko wypity. Wie jak tego niecierpie, to rowniez jeden z powodow klotni, nie pije do upadlego, poza domem to tylko u mojego tata ale zdarza mu sie to i wkurza mnie tym. Juz nie raz klosilismy sie o to, ze on chce pic i pije, a ja chce wysc do clubu potanczyc to nie, bo on przeciez nie lubi.
Dlaczego nie liczy sie to co lubie ja, cholerny egoista!
KONIEC powiedzialam dzis ze i ja sie licze!
Za godzine wychodze z siostra do clubu potanczyc,
nie wiem jak to sie skonczy na pewno nie dobrze, ale mam dosc!
Mnie tez sie cos nalezy od zycia!
Bawiac sie z dzieckiem spadla mi obraczka, wiem to zly znak...
|
|
Komentarzy:
7
|
|
SMUTEK...
2011-01-22
|
Nie na darmo od tygodnia przesladowaly mnie koszmary.
Moze koszmary to za duzo powiedziane, ale sny w ktorych cierpie,
sa dla mnie straszne...
Zreszta i maz mowil raz czy dwa, ze mial glupie sny.
A mnie co noc snila sie wielka klotnia z nim,
klotnia, sprzeczki, niepowodzenia, sama nie wiem co jeszcze...
No i wysnilam sobie...
A teraz mam to w rzeczywistosci i do moich oczu co chwile podchodza lzy.
Staram sie je w sobie zatrzymac, ale chwilami nie moge i plyna same...
Juz i tak dlugo wytrzymalismy bez klotni, wiec teraz mam...
Nie mam sil...
Czasem chcialabym cofnac czas, nie poznawac go nigdy!
A dzieci, TE DZIECI, MOJE DZIECI miec z mezczyzna z bajki,
istnieja tacy?
...
|
|
Komentarzy:
2
|
|
STO LAT
2011-01-21
|
STO LAT DLA WSZYSTKICH BABĆ I DZIAKÓW!
Specjalnie z tej okazji zrobilam moim łobuziakom mini sesję,
a to dlaich babć i dziadków...

|
|
Komentarzy:
0
|
|
Taksowkarz
2011-01-19
|
Zaczac musze od tego, ze nie posiadam polskiej klawiatury stad brak polskich znakow, kupilismy kilka dni temu komputer tu we wloszech no i na razie jest jak jest ;) Przy kolejnym pobycie w kraju kupimy normalna klawiature :)
Mialam dzis co najmniej dziwna sytuacje, poza tym delikatnie milym uczuciem, ze ktos potrafi zwrocic uwage na kobiete z dzieckiem, bylam tez pelna strachu i nieprzyjemnego uczucia.
Kochany skonczyl dzis prace juz o 12, wrocil zmeczony, dlatego nie wysylalam go po starszego synka do przedszkola, choc czesto kiedy wraca szybciej z pracy to on po niego idzie. Poszlam wiec ja. Wracajac z malym minela mnie taksowka, po chwili zrobilo nie duzy odcinek drogi zataczajac kolo i przejechala ponownie obok mnie tym razem wyjezdzajac mi ;z za plecow; facet pewnie jakis napalony wloch, jadac zamiast patrzyc na droge patrzyl na mnie, nie wiedzialam co ze soba robic, wciaz gadalam do synka starajac sie nie zerkac na taksowkarza, ale katem oka wciaz widzialam, ze sie gapi. Stoje pod klatka, otwieram drzwi, a taksowka po raz trzeci jedzie ta sama droga, widze w szybie ze facet zatrzymal sie, nigdy w tak szybkim tepie nie otwieralam drzwi, wystraszona wbieglam z malym do klatki zamykajac drzwi za soba, zerknelam i widzialam jak gapi sie na mnie i cos pokazuje, nie mam pojecia co...
Bialy dzien, poludnie, matka z dzieckiem, a mimo to mozna sie wystraszyc natarczywego faceta...
|
|
Komentarzy:
2
|
|
powracam...
2011-01-15
|
Moj blog odszedl w niepamiec, od lata nie pojawila sie tu zadna nowa notka, nie zagladalam tez do nikogo z m oich ,znajomych,-zaluje...
Pisze i jednoczesnie zastanawiam sie czy ktos tu w ogole zagladal i zajrzy jeszcze by zobaczyc moj nowy wpis...
Zyje, mam sie dobrze, mam czas gdyz wciaz jestem zorganizowana Pania domu, dlaczego wiec przestalam pisac? Caly moj wolny czas
pochlanelo cos innego, cos co wciagnelo mnie i bardzo mnie interesuje, to moja jedyna rozrywka,
a w zartach smiem twierdziec ze to moja mini praca. Gram w roznych internetowych konkursach- gram i wygrywam...
Gram od 9 miesiecy i wygralam juz rzeczy na okolo 10 tys zl. To wspaniale uczucie i zamierzam wciaz grac.
Zamierzam jednak takze wrocic do pisania mojego pamietnika, gdyz wygadanie sie jest mi czesto bardzo potrzebne, a nadal nie mam tak do konca komu sie wygadac...
Na tym dzis koncze... |
|
Komentarzy:
1
|
|
I po wcjach...
2010-07-24
|
Udało nam się zrealizować jeden z naszych planów,
muszę przyznać, że było ciężko, ale kiedy rankiem w poniedziałek
kochany postanowił, że jedziemy tak we wtorek przed 7 rano siedzieliśmy już
w samochodzie :)
Nasze wakacje trwały krótko, 4 dni nad włoskim morzem kosztowały nas bardzo dużo, ale było warto :)
Wróciliśmy zadowoleni, wypoczęci, szczęśliwi :)
Dzieciaczki były w siódmym niebie, a ja widząć ich szczęście jestem taka szczęśliwa...

Strasznie jestem szczęśliwa, że te dni mogliśmy być cały czas razem :)
To był wspaniały choć krótki czas...
A od poniedziałku wraca codzienność, mąż do rpacy a my sami.
Nie jest mi ciężko to nie tak, od początku wspaniale radziłam sobie z dziećmi,
wciąż trzymając się mojego planu dnia, wszystko mam zrobione jak należy,
nam się po prostu nudzi, gdy musimy być sami.
Ale takie życie mateczek które siedzą w domu z dziećmi, choć tak naprawdę
Bogu dziękuję, że mogę być z nimi cały czas...
|
|
Komentarzy:
5
|
|
Bez zmian
2010-07-16
|
Nasze plany nie uległy żadnym zmianom na lepsze.
Jest jak było i nie zapowiada się, że będzie lepiej.
Po środowej wiadomości o śmierci cioci kochanego, postanowił
że jedziemy do PL na pogrzeb i zostaniemy tam na trochę dłużej,
jednak pogrzeb jest już dziś więc nie mieliśmy szans się w ciągu dnia zorganizować, urlop, pieniądze, pakowanie, zakupy- za mało czasu.
Jutro w końcu zaczyna się weekend, cały tydzień jest dla mnie jedną wielką masakrą, ciągle sami z dziećmi w domu, ten wakacyjny, samotny czas jest dla mnie przygnębiający...
Kiwdy zamknę oczy widzę siebie jako nastolatkę w mojej rodzinnej wioseczce,
spacery na kwieciste pachnące łąki, lasy poziomki i jagody.
Opalanie się na kocu przed domem z siostrą,
długie wieczorne spacery przy świetle gwiazd z całą gromadką młodzierzy.
Noce pod namiotem w strachu, ale takie wesołe...
I tęsknie, bo letni czas był zawsze taki cudowny...
Tak strasznie chciałam dać dzieciom troszkę tej mojej wioseczki latem...
Mam malutkie plany na jutro, ponieważ lasy od zawsze były dla mnie czymś pięknym, spacery w nich to raj...
Czy się uda? Jutro się okaże, wtedy napiszę...
A teraz pozostaje mi siedzenie i czekanie na weekend,
dzieci właśnie zasnęły, posprzątane mam, obiad gotowy,
kochany o 12 przyjdzie na przerwę zjeść i dalej do pracy a ja dalej sama...
Tak mi się przypomniało...
W tamtym tygodniu byliśmy w miejscu niczym z bajki,
znaleźliśmy je w internecie i pojechaliśmy, tak blisko domu bo tylko 30km od nas, a my nie mieliśmy o nim pojęcia...


|
|
Komentarzy:
3
|
|